Może i warszawskie Muzeum Narodowe nie ma największych zbiorów na świecie i kto widział Luwr (chociaż Luwr zasługuje tu na własną notkę…), Pergamon czy British Museum to w MN może się tylko nudzić i głośno śmiać nad kolejną rzymską kopią greckiej kopii greckiej kopii etc. Ale przy odrobinie dobrej woli… w galerii sztuki starożytnej można spędzić prawie trzy godziny budząc przy tym irytację pań, które w granatowych garsonkach siedzą na rozlatujących się krzesełkach i próbują po kryjomu rozwiązywać sudoku, a czasem na kogoś krzykną, żeby nie zostawiał odcisków palców na gablotkach.
Teraz chcemy przedstawić to, co stawnowiło kręgosłup naszego sobotniego zwiedzania. Zresztą, co tu dużo pisać – trzeba to zobaczyć…
Staliśmy przed gablotką z figurką zwierzęcia z Cypru 600 – 475 p. n. e. wielkości dwóch pudełek z zapałkami jak przed Moną Lisą. Dodać piski zachwytu (Marek się odżegnuje od pisków zachwytu) i cmokanie: “Jej, jakie to rozkoszne…!” (do tego z kolei Marek się przyznaje). Ale to było na samym początku, a dalej czekały nas silniejsze emocje, he, he.
Powyżej absolutny hit: balsamarium w kształcie jeża. Prawie żeśmy wykopyrtli w estetycznym uniesieniu podziwiając maestrię maestra sprzed dwóch i pół tysiąca lat. Bliscy jesteśmy założenia stowarzyszenia Wielbicieli Balsamarium w Kształcie Jeża (w skórcie WBKJ; może wystartujemy w wyborach?).
Świnka do samodzielnej kontemplacji (Marek: analizy formalnej i interpretacji ikonologicznej).
I na koniec to, co dało tytuł temu postowi: po prostu naczynie zoomorficzne. Zwróćcie uwagę na te opływowe linię, pełną gracji szyję (czy też obiekt szyjomorficzny), subtelną pękatość podkreślaną ornamentacją geometryczną. Michał Anioł naczyń zoomorficznych!!!
Do zobaczenia w następnym odcinku pt. “Ukryty erotyzm Muzeum Narodowego”. Marta: “Osobiści twierdzę, że nie jest ukryty”.
M&M


0 Odpowiedzi do “Śladem naczyń zoomorficznych”